Mail od wydawnictwa, którego nie dostaniesz (i co dalej?)

Mail od wydawnictwa, którego nie dostaniesz (i co dalej?)

Wymarzony mail od wydawnictwa, którego nigdy nie dostaniesz (i dlaczego to w porządku)

Znasz to uczucie? Kończysz pisać tekst. Stawiasz ostatnią kropkę, bierzesz głęboki oddech i po tygodniach (lub miesiącach) wahań wreszcie klikasz przycisk „Wyślij”. Twój rękopis leci w świat, prosto na skrzynkę tradycyjnego wydawnictwa.


A potem zaczyna się czekanie. Odświeżasz maila. Wyobrażasz sobie, co pomyślą, gdy przeczytają pierwszy rozdział. Pojawia się nieśmiała nadzieja: „A co, jeśli oni to przeczytają i zakochają się w tej historii od pierwszej strony?”.


Gdyby tradycyjny rynek wydawniczy działał dokładnie tak, jak w skrytości ducha marzy każda autorka, pewnego poranka w Twojej skrzynce wylądowałaby taka wiadomość:


Droga Autorko,


dziękujemy, że odważyłaś się napisać ten tekst i kliknąć przycisk „Wyślij”. Wiemy, ile godzin, wątpliwości i stresu Cię to kosztowało.


Wszyscy w wydawnictwie przeczytaliśmy Twój rękopis w jeden wieczór. Nie mogliśmy się oderwać i jesteśmy totalnie wzruszeni.


Zupełnie nie obchodzi nas, jakie masz zasięgi na Instagramie i czy publikujesz pod algorytm – właściwie wcale nie musisz mieć tam konta. My zajmiemy się całą resztą, a Ciebie prosimy: zrób sobie przerwę i odpocznij. Od teraz bierzemy Cię pod skrzydła, zapewniamy pełne bezpieczeństwo finansowe i wysyłamy na kilka dni do SPA, żebyś naładowała baterie. Gdy wypoczniesz, wrócisz do pisania kolejnych opowieści.


Chcemy wydać tę książkę dokładnie tak, jak to sobie wymarzyłaś. Szanujemy Twoją wrażliwość i Twoje tempo. Nie musisz zmieniać zakończenia ani dopasowywać się do tabeli excelowej z działu marketingu.


Twój tekst już teraz jest wystarczający i wartościowy. Jutro podjedzie po Ciebie nasz szofer, żebyśmy mogli podpisać umowę.


Zderzenie z wydawniczą rzeczywistością


Piękna wizja, prawda? Natychmiast zdejmuje z ramion cały niewidzialny ciężar, pozwala oddychać i przynosi ulgę. Ktoś inny bierze na siebie marketing, promocję, redakcję i sprzedaż, a Ty możesz po prostu... tworzyć.


Tylko że w realnym świecie wielkich wydawnictw taki list to niestety fikcja. Zazwyczaj zamiast szofera i zachwytu, po kilku miesiącach ciszy otrzymujesz chłodną, automatyczną wiadomość (o ile taka w ogóle przyjdzie!): „Dziękujemy za nadesłany materiał. Niestety, pozycja nie wpisuje się w nasz obecny profil wydawniczy...”.

Dlaczego tak się dzieje? Tradycyjny rynek wydawniczy to w dużej mierze biznes. System szuka bezpiecznych schematów, rynkowych trendów i gotowych kalkulacji zysku. Wydawcy patrzą na tabele w Excelu, sprawdzają, co się teraz „klika”, i analizują, czy masz już zbudowaną społeczność, która kupi nakład Twojej książki. Jeśli Twoja opowieść nie wpisuje się w ten rynkowy schemat – wydawnictwo ją odrzuca.


Odrzucenie nie umniejsza Twojej wartości


Piszę o tym z jednego, niezwykle ważnego powodu: chcę, żebyś przestała utożsamiać odpowiedź wydawnictwa z wartością Twojego tekstu.


To, że Twoja książka nie zmieściła się w cudzej tabelce z KPI, nie oznacza, że jest zła. Nie oznacza, że nie ma w niej emocji, prawdy i piękna. Oznacza jedynie tyle, że nie pasuje do obecnej strategii biznesowej danej firmy.


Brak zachwyconego maila z zewnątrz nie umniejsza Twojej pracy ani o milimetr. Dzisiaj nie potrzebujesz cudzego błogosławieństwa ani pieczątki z wielkiego biurowca, żeby Twoja historia ujrzała światło dzienne.


Odzyskaj swój pisarski głos i wydaj książkę po swojemu


Czekanie latami w poczekalni, aż ktoś da Ci „zielone światło”, potrafi skutecznie zabić radość z pisania. Coraz więcej autorek decyduje się na świadome pójście inną drogą. Wybierają self-publishing, w którym to one dyktują warunki i decydują o każdym aspekcie swojego dzieła.


Wzięcie spraw w swoje ręce daje ogromną wolność, ale wiem, że na początku proces ten może też przytłaczać. Nie musisz jednak zgadywać, jak to zrobić, ani uczyć się na bolesnych błędach.


Moja rola polega na tym, by pomóc Ci przejść przez tę drogę. Tworzę bezpieczną przystań dla artystycznych dusz, gdzie dzięki połączeniu empatii i konkretnych ram czasowych, marzenia o książce zmieniają się w gotowe rozdziały i autentyczną obecność w sieci.


Twoja opowieść na Twoich zasadach


Chcesz odzyskać sprawczość i wydać książkę tak, jak o tym marzysz? Zobacz, jak mogę Ci w tym pomóc:


  • Potrzebujesz planu na już? Umów się na indywidualną konsultację wydawniczą. Przeanalizujemy Twój tekst, poukładamy myśli i stworzymy konkretny, dopasowany do Ciebie plan działania.
  • Chcesz poznać proces wydawniczy od A do Z? Niedługo otworzę drzwi do mojego kursu „Co dalej z Twoją książką, czyli jak ją wydać samemu”. Zapisz się na newsletter (poniżej), aby jako pierwsza dowiedzieć się o naborze!

Jeszcze nie jesteś gotowa na konsultację, ale temat Cię intryguje i chcesz wiedzieć więcej? Dołącz do mojego świata i zostańmy w kontakcie!


Zapisz się na mój Czuły Newsletter

Picture of Aga Pankau

Aga Pankau

Od 2021 roku działam w sieci jako Czuła Korektorka. Tworzę bezpieczną przystań dla artystycznych dusz, gdzie dzięki połączeniu empatii i konkretnych ram czasowych marzenia o książce zmieniają się w gotowe rozdziały i autentyczną obecność w sieci. Pomagam autorkom odzyskać pisarską sprawczość – daję konkretne narzędzia, uczę samodzielnej pracy z tekstem i wspieram w odważnym wydawaniu książek na własnych zasadach.

Picture of Aga Pankau

Aga Pankau

Od 2021 roku działam w sieci jako Czuła Korektorka. Tworzę bezpieczną przystań dla artystycznych dusz, gdzie dzięki połączeniu empatii i konkretnych ram czasowych marzenia o książce zmieniają się w gotowe rozdziały i autentyczną obecność w sieci. Pomagam autorkom odzyskać pisarską sprawczość – daję konkretne narzędzia, uczę samodzielnej pracy z tekstem i wspieram w odważnym wydawaniu książek na własnych zasadach.

Przewijanie do góry